16.02.2012
Otworzyłam oczy, zauważyłam, że leżę w łóżku, w moim pokoju, wszystko mnie bolało, lekko kręciło mi się w głowie. Postanowiłam iść się umyć. Zaczęłam schodzić gdy zobaczyłam Olę i Daniela przytulonych podczas snu , Sebę na drugim łóżku, Kubę (Co on tu robił?!) na fotelu i mojego kochanego Tomusia na drugim. Wzruszyłam się, z jednej strony cieszyłam się, że Kuba tu jest, ale jego obecność również mnie niepokoiła. Następny schodek miał być ty pechowym. Zaczęło mi się kręcić w głowie jeszcze bardziej niż przedtem, zobaczyłam mroczki przed oczami, uderzyłam o poręcz i zaczęłam spadać ale nagle usłyszałam dwa okrzyki i dwie pary rąk chwyciły mnie.
-Wiki, nic nie nie jest? - spytał przestraszony Tomek - A ty co? - warknął - Dzięki, że mi pomogłeś, ale już ją możesz puścić.
-Gdybym jej nie złapał to by spadła - odezwał się zdenerwowany Kuba.
-Nie denerwuj mnie i puść ją w tej chwili - kiedy Kuba mnie puścił, Tomek przyciągnął mnie do siebie.
-Dziękuję, cześć - powiedziałam ochryple
-Cześć Wiki -Kuba uśmiechnął się- Nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie- uśmiechnął się jeszcze szerzej.
-Hej kochanie - Tomek nie dawał za wygraną. Pocałował mnie w czoło - Nieźle mnie wczoraj przestraszyłaś. Jak się czujesz?
-Nie najlepiej. Nie chciałam Was obudzić, przepraszam.
-Przestań! Co ty wygadujesz? Bardzo dobrze, że nas obudziłaś.
-No właśnie- odezwał się Kuba i na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-Wybaczcie, ale ja się pójdę umyć - powiedziałam.
-Pewnie, idź, idź, poczekam - odezwał się Tomek
-Poczekamy - poprawił Kuba.
Weszłam do łazienki, rozebrałam się, puściłam wodę i już miałam wchodzić do łazienki, kiedy usłyszałam głos Tomka:
-Co ty odpierdalasz gościu? - dało się słyszeć jak wściekły jest Tomek.
-Ja? Nic, a co ja niby robię?
-Przestań! Widzę, jak na nią patrzysz!
-A nie mogę ?!
-Przestań ze mną zadzierać, spróbuj coś kombinować, masz się od niej odwalić, rozumiesz?!
-Oj... niepokoisz się, bo wiesz, że jestem od Ciebie lepszy! Uważaj, bo ją stracisz... ona coś do mnie czuje, wiem to.
Usłyszałam tylko "Wypierdalaj stąd! I nie waż się do niej zbliżać!" Owinęłam się szybko ręcznikiem, wyszłam, chwyciłam Tomka za koszulkę i podniosłam głos:
-Puść go! Tomek, puść! Wiesz, że kocham tylko i wyłącznie ciebie! - obróciłam do przodem do siebie - A ty ?! Co ty sobie myślisz?! O mnie możesz zapomnieć. Nigdy nic "więcej" do ciebie nie czułam i nie będę czuła. Dzięki za wszystko, ale będzie lepiej jak już pójdziesz.
Kuba tylko posmutniał i wyszedł. Tomek był jeszcze trochę zdenerwowany, ale przytulił mnie i uspokoił się.
-Też cie kocham - przytulił mnie jeszcze mocniej - Bardzo Ci ładnie w tym ręczniku, ale idź się umyj i ubierz bo tu jest zimno.
-Eh... no dobrze, ale wiesz, że przy tobie mi nie zimno - cmoknęłam go w usta i poszłam się umyć.
Kąpiąc się, cały czas myślałam nad zaistniałą sytuacją, Może źle zrobiłam traktując tak Kubę... . Ciepła woda spływała po moim ciele, zmywała cały stres. Co do Kuby to chyba dobrze postąpiłam... chyba. Ale należało mu się, Dobrze zrobiłam... .
Wyszłam i zobaczyłam, że na wieszaku wisi czerwona koszula w czarną kratkę, założyłam swoją czarną bieliznę, nie nią założyłam Koszulę Tomka i spodnie od pidżamy. Kiedy wyszłam, Tomek wpatrywał się w okno. Chyba się zamyślił, bo nie usłyszał jak wyszłam. Nie mogłam uwierzyć, że reszta dalej spała... nic ich nie obudziło, śpiochy jedne. Zaczęłam wychodzić na górę kiedy Tomek nagle się ocknął.
-Ojej, sorki, zamyśliłem się, czemu nic nie mówisz? Pomógłbym ci przecież,
-Nic nie szkodzi, sama poniosę, A o czym tak myślałeś?
-Oj, no daj - i wziął moje ubrania i kosmetyki - A o niczym ważnym, tylko o tym... debilu. Przepięknie ci w mojej koszuli - uśmiechnął się.
-Ech, daj już spokój, on gadał głupoty- i tu nagle ścisnęło mi się serce - Siadaj- wskazałam łóżko- siadł, ale był bardzo smutny - Ej misiek, co jest? - objęłam go
-Nic- też mnie objął - Po porostu nie chcę cię stracić...
-Co?! Głuptasie, nie stracisz mnie! Ja cię kocham!
-Też cię kocham, ale ten frajer naprawdę mnie niepokoi...
-Ej... nie ufasz mi? - puściłam go
-Oczywiście, że ufam - przysunął mnie do siebie i zwaliliśmy się na łóżko. Nachylił się nade mną - Ufam ci, w stu procentach ci ufam.
Czułam dreszcze na całym ciele, ciepło jego ciała mnie ogrzewało, wydawało się, że idealnie dopasowuje się do mojego ciała. Poczułam, że bardzo go pragnę, dopiero teraz to sobie uzmysłowiłam. Pragnęłam go bardziej niż myślałam, najbardziej na świecie. Otrząsnęłam się dopiero kiedy nagle przyjemne ciepło zniknęło.
-Wiki?! Słyszysz mnie?
-Co? Tak, tak, przepraszam, zamyśliłam się.
***
Dzień zleciał, nasza grupa pojechała na wycieczkę, także zostałam sama, bo grupa chłopaków też gdzieś pojechała. Na moje nieszczęście lub szczęście Kuba był na ośrodku. Gdzieś o 14:00 ktoś zapukał do drzwi, zdziwiona poszłam otworzyć drzwi. Przede mną stał uśmiechnięty Kuba, przyglądający się mojej osobie ubranej w męską koszulkę z napisem "Vans" na środku i podkolanówkach z dwoma paskami na ich górze.
-Witaj Wiktorio- powiedział
-Em... cześć.
-Mogę wejść?
-Chyba tak... proszę - wskazałam fotel
-Dziękuję - wszedł i siadł
-Nie wiem, czy powinieneś tu być - stanęłam naprzeciw niego
Oj przestań - wstał i podszedł krok bliżej - Wiem, że nie jestem ci obojętny.
-No widzisz... mylisz się.
-Wątpię- przyciągnął mnie do siebie, pocałował, jego ręka powędrowała pod moją koszulkę i dotknęła pleców.
Ogarnęło mnie jakieś dziwne, nowe i przerażająco przyjemne uczucie, po czym odepchnęłam go. Powiedział tylko "Teraz będziesz mnie pragnęła jeszcze bardziej niż pragniesz teraz" i wyszedł. Zaczęłam płakać, nie wiedziałam, co się ze mną dzieje, czemu podobało mi się to kiedy mnie całował? Przecież ja mam chłopaka... miałam dość wszystkiego. Ale kochałam Tomka i ten pocałunek nic nie znaczył. Nie będę w ogóle o nim myślała. A te słowa Kuby... czy to była prawda? Czy tak miało się stać? Nie wiem. Ale pewnie niedługo się przekonam. Reszta dnia minęła spokojnie, oglądałam sobie filmy na laptopie i czekałam, aż wszyscy wrócą, po około trzech godzinach Ola wróciła, opowiedziałam jej, co się stało i zdecydowałyśmy, że lepiej będzie, jeśli nic nie powiem Tomkowi. Szkoda by było, robić sobie jeszcze większe problemy. Ola wieczorem miała iśc na stok wraz z Danielem, z tego co wiem Sebastian też miał iść. Miałam ogromną nadzieję, że Kuba pójdzie razem z nimi.
Nastał wieczór, wszyscy wcielili swoje plany w życie. W naszym domku zostałam tylko ja i Tomek.
-To co dzisiaj robimy misiek?- zapytałam
-Nie mam pojęcia, a co byś chciała robić?
-Hmhmhm... być z tobą - uśmiechnęłam się,
-Nawet jakbyś nie chciała, to musiałabyś - uśmiechnął się - Może pójdziemy się umyć? Położymy i jakiś film czy coś?
-Hm... no okej. To ty idź pierwszy.
-Dobra, to puść jakiś film - cmoknął mnie w usta
-Okej, a koszuli, dla jasności ci nie oddam - uśmiechnęłam się
Po umyciu się, włączyliśmy film, w pewnym momencie Tomek zjechał ręką z mojej talii na biodra, obróciłam się, popatrzył mi się w oczy i pocałował namiętnie, nagle zaczął rozpinać guziki mojej (ale jego) koszuli, po czym ściągnął mi ją, Byłam zdenerwowana, ale czułam, że to on, że to on jest tym jedynym. Porwaliśmy się w wir namiętności, czułam to gorąco od niego buchające, jak każda moja część ciała reaguje, na ten cudowny stan, To uczucie, sprawiało, że mogłabym tam wtedy umrzeć, w spokoju, poniesiona namiętnością chwili. Wszystko wydawało się wtedy cudowne i kolorowe, nic więcej już nie pragnęłam.