Biegnie, biegnie, biegnie i upada, czuje się ciężka, oni ją gonią, ale tłuszcz ją wyczerpuje, nie da rady wstać, zamienia się, jej nogi, ręce, brzuch i inne części ciała grubną. W końcu dziewczyna jest już tak gruba, że nie może się nawet czołgać, a tamci ją gonią, są coraz bliżej i w końcu....
"You keep me on the edge of my seat, I bite my tongue so you don't hear me. I wanna hate every part of you in me, I can't hate the ones who made me..."
rozległ się dźwięk budzika.
-Boże... jakiś koszmar...- Gabriela wstała i podeszła do lustra, podniosła bluzkę...- jezu... jak ja mogłam się doprowadzić do takiego stanu...- przypomniał jej się wczorajszy blog- może... może, to właśnie jest rozwiązanie.
Rozebrała się, ale skierowana już tyłem do lustra. Nie chciała widzieć swojego odbicia, uważała, że tego, co było za nią, nikt nie powinien... ba, nikt nie chciałby oglądać. Ubierając się, przypomniała sobie, że musi zakryć ręce... jeśli jej matka by się dowiedziała, wysłałaby ją pewnie do psychiatryka. Ona nic by nie rozumiała, Miśka, bo tak nazywano Gabrielę odkąd pamięta, ubrała się, umyła, uczesała, wzięła plecak i popędziła na dół. Będąc już prawie przy drzwiach, matka zawróciła ją, by zjadła śniadanie, już myślała, że jej się uda uciec przed jej rodzicielką, ale nie. Jak nie potrzeba, to zawsze musi zauważyć.
-Nie mam czasu, zaraz mam autobus.
-To weź kanapkę, zjesz na przystanku.
W głowie Miśki rozległ się ironiczny śmiech. Hahaha, czy ona serio myśli, że ja ją będę jadła? I to na przystanku?! Co by ludzie powiedzieli? Taka gruba a jeszcze pochłania.
-Dobra. - wzięła kanapkę, lecz tuż po opuszczeniu sympatycznie wyglądającego domu, wrzuciła ją do kosza. - Koniec z jedzeniem. Muszę schudnąć choćby nie wiem co.
Gdy tylko weszła do szkoły zobaczyła go, Kamil, był tam, jak zwykle, umięśniony, z pięknym uśmiechem na lekko zarumienionej od zimna twarzy i uroczymi dołeczkami, które pięknie komponowały się z błękitnymi jak ocean lub niebo oczami i złocistymi włosami ułożonymi w artystyczny nieład.
Znowu na nią spojrzał. Ostatnio często to robił. Pewnie później wyśmiewał ją do kolegów... jak ona strasznie siebie nienawidziła, zrobiłaby wszystko, żeby się zmienić. Żeby on na nią spojrzał z zachwytem, którego nigdy nie dostrzegała kiedy na nią zerkał. Raz, kiedy ich oczy się spotkały zauważyła pogardę, wielką pogardę. Jego oczy wtedy wydawały się jak sztorm na morzu, jak ciemne, niebo rozświetlone światłem błyskawic, przebijających się przez czarne jak smoła chmury. To było dla niej pewne, że nie rozumiał jak można wyglądać jak jak ona. Wokół niego kręciło się tyle pięknych dziewczyn, z taliami jak osy, były idealne, nic im nie brakowało. Miały wszystko, piękne, równe zęby, które wyglądały jak perły, długie anielskie włosy i oczy, które hipnotyzowały.
***
Po 4 lekcji,poczuła się źle, zrobiło jej się niedobrze więc na przerwie poszła do toalety, chciała zwymiotować, ale nie miała czym... Kasia, jej najlepsze przyjaciółka miała z nią iść do pielęgniarki, ale Miśka od razu oznajmiła, że nawet siłą ją tam nie zaciągnie.
Gdy wróciła do domu, na stole czekał na nią obiad, z którego jeszcze unosiła się para, wszystko idealnie wyglądało na talerzu, ale nie mogła go zjeść, więc skłamała, że już coś zjadła w szkole. Mama była łatwowierna, więc pozwoliła jej nie jeść. Po wejściu do pokoju, odpaliła komputer, otwarła pierwszą zakładkę, kopiuj, wklej, drukuj i 10 przykazań anorektyczki pojawiło się w jej portfelu.
Pragnęła być szczupła i piękna, tak właśnie zaczęła się jej historia...