piątek, 31 maja 2013

Gabriela część 4.

 Jutra nie było. Mijały tygodnie, a Gabriela w swoich oczach stawała się coraz grubsza. Miała wszystkiego dość. Unikała Filipa, unikała szkoły, bała się, że nie zniesie kolejnych zainteresowanych spojrzeń, patrzących z obrzydzeniem i pogardą. Po miesiącu było z nią na prawdę źle.
Jednego wieczoru siadła do biurka, wzięła kartkę i długopis i napisała:
"Nie zniosę tego dłużej, jestem brzydka, głupia i przede wszystkim  GRUBA. Przepraszam, ale nie wytrzymam dłużej. Nie będę pisała, że Was kocham. Bo w zasadzie tak nie jest. Nigdy nie okazywaliście mi zainteresowania, najważniejsze było pianino, to był sposób na pozbycie się mnie? W takim razie świetnie się to Wam udało. Ale tu nie o to chodzi. I tak nie przejmiecie się, że mnie już nie ma. Żegnajcie."
Odłożyła kartkę, do ręki, która pokryta była łzami wycieranymi z twarzy wzięła jej przyjaciółkę, nalała wody do wanny, zanurzyła nogi, później siadła w wodzie a jej biała sukienka stała się ciężka. Przyłożyła ostrze do wewnętrznej strony nadgarstka... i już jej nie było, odeszła. W wannie zastała ją matka, nieżywą, czerwoną od krwi. W końcu zrozumiała co robiła źle, czemu nie zauważyła co dzieje się z jej córką, to wszystko nie musiałoby się wydarzyć gdyby poświęciła jej choć trochę czasu. 

piątek, 15 lutego 2013

Gabriela część 3.

     Dobrze jej idzie, schudła 4 kilo. Na jej twarzy częściej pojawia się uśmiech, ale w brzuchu pustka, która czasami zgina ją w pół. Miśka myśli, że Filip patrząc na nią, może uważać, że wyładniała, ale w dalszym ciągu nie wystarczająco.
Jej ręce znów się zregenerowały, niektórych ran już w ogólnie nie widać. Kolejne dni mijały bez zmian. Schudła jeszcze kilo i nadszedł ten dzień.
Stanęła przed lustrem i zobaczyła siebie w ciele grubszym niż zwykle, w ciele brzydkim.. Załamała się. Zrezygnowała nawet z owoców, na jej rękach pojawiły się nowe ślady walki, załamania, bezradności. Dziura w jej brzuchu, pusta już od wielu dni, powiększała się, pomału wciągała ją do środka. Ale co z tego?
Wszyscy mówili, że strasznie schudła, żeby się ogarnęła, bo to prowadzi do choroby.
Lecz już było za późno. Chora była już dawno, psychicznie. Teraz stała się również chora fizycznie.
Wszystko się zmieniło, katowała się ćwiczeniami, biegała, tańczyła, a jej organizm słabł cały czas.
Filip nie widział już w niej pięknej dziewczyny, patrzył na nią ze współczuciem. Już nie pociągała go tak bardzo. Stała się koścista, chuda nie do opamiętania. Gorzej niż modelki.
Kiedyś na jej widok robiło mu się ciepło. Miał ochotę wziąć ją w objęcia, przytulić i pocałować. Teraz czuje dziwny ucisk w sercu, jest mu smutno, chciałby jej pomóc, decyduje się na krok.
-Hej Gabi
-Cześć Filip- słowa niepewnie wylewały się z jej sinych, pokrytych truskawkowym błyszczykiem, który rozświetlił, dodając im koloru, ust.
-Zastanawiałem się, czy nie chciałabyś pójść ze mną do parku dziś wieczorem?
-Bardzo bym chciała, ale mam lekcję pianina- szczęściu towarzyszyło zdziwienie. On, Filip, zaprosił ją na randkę, ale czemu? Przecież jest taka gruba, może tylko się naśmiewa.
-Och, okej, szkoda.. a jutro?
-Jutro chyba mogę.
  

środa, 23 stycznia 2013

Gabriela część 2.

  Biegnie, biegnie, biegnie i upada, czuje się ciężka, oni ją gonią, ale tłuszcz ją wyczerpuje, nie da rady wstać, zamienia się, jej nogi, ręce, brzuch i inne części ciała grubną. W końcu dziewczyna jest już tak gruba, że nie może się nawet czołgać, a tamci ją gonią, są coraz bliżej i w końcu.... 
"You keep me on the edge of my seat, I bite my tongue so you don't hear me. I wanna hate every part of you in me, I can't hate the ones who made me..." 
rozległ się dźwięk budzika.
-Boże... jakiś koszmar...- Gabriela wstała i podeszła do lustra, podniosła bluzkę...- jezu... jak ja mogłam się doprowadzić do takiego stanu...- przypomniał jej się wczorajszy blog- może... może, to właśnie jest rozwiązanie.
  Rozebrała się, ale skierowana już tyłem do lustra. Nie chciała widzieć swojego odbicia, uważała, że tego, co było za nią, nikt nie powinien... ba, nikt nie chciałby oglądać. Ubierając się, przypomniała sobie, że musi zakryć ręce... jeśli jej matka by się dowiedziała, wysłałaby ją pewnie do psychiatryka. Ona nic by nie rozumiała, Miśka, bo tak nazywano Gabrielę odkąd pamięta, ubrała się, umyła, uczesała, wzięła plecak i popędziła na dół. Będąc już prawie przy drzwiach, matka zawróciła ją, by zjadła śniadanie, już myślała, że jej się uda uciec przed jej rodzicielką, ale nie. Jak nie potrzeba, to zawsze musi zauważyć.
-Nie mam czasu, zaraz mam autobus.
-To weź kanapkę, zjesz na przystanku.
W głowie Miśki rozległ się ironiczny śmiech. Hahaha, czy ona serio myśli, że ja ją będę jadła? I to na przystanku?! Co by ludzie powiedzieli? Taka gruba a jeszcze pochłania.
-Dobra. - wzięła kanapkę, lecz tuż po opuszczeniu sympatycznie wyglądającego domu, wrzuciła ją do kosza. - Koniec z jedzeniem. Muszę schudnąć choćby nie wiem co.
  Gdy tylko weszła do szkoły zobaczyła go, Kamil, był tam, jak zwykle, umięśniony, z pięknym uśmiechem na lekko zarumienionej od zimna twarzy i uroczymi dołeczkami, które pięknie komponowały się z błękitnymi jak ocean lub niebo oczami i złocistymi włosami ułożonymi w artystyczny nieład.
  Znowu na nią spojrzał. Ostatnio często to robił. Pewnie później wyśmiewał ją do kolegów... jak ona strasznie siebie nienawidziła, zrobiłaby wszystko, żeby się zmienić. Żeby on na nią spojrzał z zachwytem, którego nigdy nie dostrzegała kiedy na nią zerkał. Raz, kiedy ich oczy się spotkały zauważyła pogardę, wielką pogardę. Jego oczy wtedy wydawały się jak sztorm na morzu, jak ciemne, niebo rozświetlone światłem błyskawic, przebijających się przez czarne jak smoła chmury. To było dla niej pewne, że nie rozumiał jak można wyglądać jak jak ona. Wokół niego kręciło się tyle pięknych dziewczyn, z taliami jak osy, były idealne, nic im nie brakowało. Miały wszystko, piękne, równe zęby, które wyglądały jak perły, długie anielskie włosy i oczy, które hipnotyzowały.
                                                                  ***
  Po 4 lekcji,poczuła się źle, zrobiło jej się niedobrze więc na przerwie poszła do toalety, chciała zwymiotować, ale nie miała czym... Kasia, jej najlepsze przyjaciółka miała z nią iść do pielęgniarki, ale Miśka od razu oznajmiła, że nawet siłą ją tam nie zaciągnie. 
  Gdy wróciła do domu, na stole czekał na nią obiad, z którego jeszcze unosiła się para, wszystko idealnie wyglądało na talerzu, ale nie mogła go zjeść, więc skłamała, że już coś zjadła w szkole. Mama była łatwowierna, więc pozwoliła jej nie jeść. Po wejściu do pokoju, odpaliła komputer, otwarła pierwszą zakładkę, kopiuj, wklej, drukuj i 10 przykazań anorektyczki pojawiło się w jej portfelu. 
 Pragnęła być szczupła i piękna, tak właśnie zaczęła się jej historia...
                                                             

wtorek, 22 stycznia 2013

Gabriela.

 Z pianina w jednej minucie wydobyła się fala nieskazitelnie czystych, przysparzających dreszczy, nut. Dziewczyna, o ciemnych, długich i pięknych niczym falujące morze włosach, brązowych oczach i nieco puszystej tuszy, wydobywała z tego instrumentu coś niesamowitego. Coś, co nie było zwykłą grą. smutek połączony z niezwykłą delikatnością. Nagle dziewczyna przestała grać, wstała i wyszła z ciemnej sali.
 Nieprzyjemne uczucie chłodu przesnuło jej twarz, tuż po wyjściu z opuszczonej przez uczniów już dawno szkoły. Dziewczyna, smutna i pogrążona w myślach, wolnym krokiem skierowała się w stronę przystanku.
Wśród tej wieczornej szarości odznaczała się rumianymi policzkami, i oczami, których blask padał daleko i docierał nawet do tych, którzy nigdy nie zwróciliby uwagi na coś tak małego jak oczy.  Czekając na autobus i wsłuchując się słowa piosenki "Drop in the ocean", nie zwracała uwagi na świat, który ją otaczał. Przez jej głowę przenikały słowa: gruba, brzydka, głupia, niezdarna, bezwartościowa, samotna, niekochana. Nikt nigdy nie powiedziałby, że ta często uśmiechnięta, zadowolona z życia dziewczyna, może mieć aż tak negatywne nastawienie do siebie. Zwłaszcza, że każdy stwierdziłby, że jest odwrotnością tych słów.
 Od razu po wejściu do domu, rzuciła torbę do pokoju i pobiegła do łazienki. Ściągnęła ubrania i stanęła na wadze:
-Cholera!- wycedziła przez zaciśnięte zęby, widząc 76,5 na wadze.
To już trzeci tydzień trzymała dietę, ale waga mimo tego się nie zmniejszała.
-Chrzanić to- ubrała się i zeszła na kolację.
-Cześć Gabrysiu, co ty tak wyleciałaś na górę jak torpeda?
-Cześć mamo, a nie, plecak poszłam zanieść.
-Tak długo?
-Jeszcze byłam w łazience.
-A, no to w porządku, jak było w szkole?
-Dobrze - jak zwykle to samo pytanie.
-No to dobrze, było dzisiaj coś ciekawego?
-Nic.
Kiedy Gabriela, mama i jej młodszy brat Michał zjedli kolację, dziewczyna wyszła na górę by odrobić lekcje i nauczyć się na następny dzień. Jednak nie za bardzo chciało jej się siąść do zadań. Była zmęczona, otwarła laptopa i wyszukała kolejną dietę. Jednym z wyszukań był jakiś blog "Efekt motyla" ,
-Hm... był taki film... no ale otworzę - pomyślała.
Zaczęła czytać:
"Jesteś chuda, jesteś piękna", "Bądź jak modelka", "Jeśli jesteś gruba, nie zaznasz miłości ani przyjaźni", "Jesteś gruba, jesteś ohydna", "Wystające kości" "Chudość = idelaność",
                                                       "ANA TO TWOJA KRÓLOWA, TO STYL ŻYCIA"...