15.02.2012
Obudziłam się w cudownym nastroju. Popatrzyłam na Tomka, przeczesałam jego włosy i poszłam do pokoju. Schodząc, zauważyłam, że Ola gdzieś zniknęła. W momencie, w którym otworzyłam drzwi, zauważyłam, że jest w pokoju. Przywitałam się z nią i opowiedziałam o wczorajszej dziwnej sytuacji. Postanowiłyśmy się przejść. Założyłam swoją męską, dużą bluzę , na nogi wciągnęłam rajstopy i zakolanówki, na głowę czapkę i wyszłyśmy na zewnątrz. Kiedy szłyśmy w kierunku stoku w pewnym momencie ktoś złapał mnie za talię i krzyknął "Bu". W tym samym momencie co Ola, obróciłam się i zobaczyłam mojego kolegę z dyskoteki i jego kolegę.
-Cześć Wiktoria- przywitał się Kuba
-Cześć Kuba- uśmiechnęłam się
-Na spacerku?
-No tak, a wy co tu robicie tak rano?
W tym momencie odezwał się kolega Kuby:
-A tak przejść się poszliśmy. Jestem Daniel- podał mi rękę, a następnie Oli i w tym momencie zauważyłam iskrę w jego oku i jeszcze szerszy uśmiech.
-Wiktoria, miło mi
-Cześć, Ola, miło mi również- odwzajemniła uśmiech a następnie zwróciła się do Kuby- My się jeszcze nie znamy, Ola.
-Kuba, miło mi- uśmiechnął się- To gdzie idziecie?
-Do stoku i z powrotem. A wy?
-A my... a no w sumie nie wiemy ale chętnie się z wami przejdziemy- na twarzach obu chłopaków pojawił się uśmiech.
-Em... bo w zasadzie to ja już muszę wracać, ale Ola jak chce to może zostać- uśmiechnęłam się
-A... nie, ja pójdę z Tobą- odpowiedziała
-O... no okej, szkoda- powiedział Kuba
-Ale mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy- Daniel spojrzał na Olę z niezbyt zadowoloną miną
-Tak, pewnie. Po południu Wiki idzie na stok a ja nie będę miała co robić, to jak coś to wbij...cie.
I w tym momencie Daniel wyszczerzył się, w promiennym uśmiechu.
-No to super, a w jakim pokoju mieszkacie?
-39 B- Ola uśmiechnęła się
-To wpadniemy- mrugnął
-To cześć- powiedziałyśmy
-Papa, do zobaczenia.
Gdy odeszłyśmy na tyle, żeby nas nie usłyszeli powiedziałam:
-No, Ola, widzę, że będzie nowa para - i ją objęłam.
-Co?! Co ty gadasz?!
-No przestań... widziałam, jak zareagowałaś na Daniela i jak on zareagował na ciebie.
-Yyy... jak niby? Przecież ja nic nie zrobiłam.
-Hahaha, no nie, wcale. Oczy ci się od razu zaświeciły.
-Ej... eh, szkoda, że on tak nie zareagował... - zasmuciła się
-Co?! Ty żartujesz w tym momencie?!- krzyknęłam
-Co?
-Nie widziałaś tego ?!
-Ale czego?!
-Tego uśmiechu jak mu powiedziałaś, że później może wpaść, tych iskier w jego oczach jak cię zobaczył?
-Co? Kłamiesz. - i wtedy weszłyśmy do pokoju.
-Nie kłamię gnoju!
-Kłamiesz!
-Nie!- i przewaliłam ją na łóżko, po czym zaczęłam ją okładać poduszkami. Zaczęłyśmy się śmiać.- No okej- odłożyłam poduszkę i poszłyśmy obudzić naszych sąsiadów.
Gdy weszłyśmy, jeszcze spali. Najpierw obudziłyśmy Sebastiana, później poszłam obudzić Tomka.
-Hej misiu- pogłaskałam go- wstawaj - i dałam mu buziaka.
-Ech... jakże cudowna pobudka - powiedział zaspale i się uśmiechnął
-Wiem, wiem, ale wstawaj już.
-No dobrze, już dobrze, wstaję- ciągle się uśmiechał - A mogłabyś się obrócić, bo nie chce mi się iść do łazienki ? - zaczął się śmiać, ja również.
-No dobra - i się obróciłam, jednak kiedy ubrał już dolną część ubrania, z powrotem się obróciłam - O której dzisiaj wracasz z tego stoku? - zapytałam.
-Nie wiem, gdzieś koło 17:00, a co ?
-A nic, będę tęskniła- przybrałam smutny ton, uśmiechając się pod nosem.
-Ja też, kocham cię, wiesz?
-Wiem, ja ciebie też - w tym momencie chwycił mnie za biodra przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował. Uwielbiałam to uczucie gdy mnie dotykał, jakby gorące iskierki rozchodziły się po całym moim ciele. To ciepło od niego bijące pozbawiało mnie jakiegokolwiek zimna. Chciałam, żeby te chwile trwały cały czas ale niestety nasi przyjaciele, na dole już się niecierpliwili.
-Dobra, chodźmy na śniadanie. A! I jeszcze jedno. Strasznie mnie denerwuje ten Kuba... .
-Ten z dyskoteki? Od wpadania?
-Tak... ale to nie ważne, chodźmy - i pociągnęłam go na dół.
Poszliśmy na śniadanie, na moje nieszczęście była tam też grupa Kuby... . Sama nie wiem co o nim myślę, z jednej strony mnie denerwuje, a z drugiej coś mnie w nim intryguje. Gubię się w myślach, bo kocham Tomka i tylko jego, ale w tamtym jest coś co mnie przyciąga... stop. O czym ja wgl. myślę.... powinnam się zastanowić o czym myślę, jakby to Tomek usłyszał... . Ze względu na Olę, będę dla niego miła, ale muszę, jak najmniej się z nim kontaktować...
Po śniadaniu Tomek pojechał do Zakopanego. Ola przygotowywała się do spotkania z Danielem i chyba Kubą (chociaż co do jego przyjścia nie byłam pewna) . W każdym razie, ja wyciągnęłam Sebastiana na stok.
-To jak ci się tam układa z Tomkiem?
-Ach... no dobrze, a ty coś... ? - uśmiechnęłam się
-Nie, nie.
Nagle przystanęłam
-Sebek, przepraszam, że nie mam dla Ciebie czasu.
-Oj, nie szkodzi Wiki. - uśmiechnął się
-Jezu! Ty zawsze z tym "nie szkodzi", właśnie szkodzi. Pojechałeś na ten obóz, żebyśmy się spotkali a ja prawie w ogóle nie spędzam z tobą czasu.
-Nie prawda. No bo nie szkodzi. To jak mam mówić jak nie szkodzi? - wykrzywił się.
-Och! Skończ! - i zaczęliśmy się oboje śmiać.
Wyjeżdżając nasza konwersacja toczyła się dalej. Nie wiedziałam, czy powiedzieć mu o Kubie... jednak się nie zdecydowałam.
Jeździliśmy cały dzień.
-No to co, ostatni zjazd?- spytał Sebastian
-Spoko. - widzimy się na dole i w tym momencie zauważyłam Kubę, przyglądającego się nam.
Ale cóż, zaczęliśmy zjeżdżać, Sebek pierwszy ja za nim.
Gdzieś w połowie góry, ktoś mignął mi przed oczami, mało brakowało a mielibyśmy wypadek, oszołomiona, skręciłam w bok, poczułam mocne uderzenie, a później już tylko ciemność. Ciszę i ciemność.
-Cześć Wiktoria- przywitał się Kuba
-Cześć Kuba- uśmiechnęłam się
-Na spacerku?
-No tak, a wy co tu robicie tak rano?
W tym momencie odezwał się kolega Kuby:
-A tak przejść się poszliśmy. Jestem Daniel- podał mi rękę, a następnie Oli i w tym momencie zauważyłam iskrę w jego oku i jeszcze szerszy uśmiech.
-Wiktoria, miło mi
-Cześć, Ola, miło mi również- odwzajemniła uśmiech a następnie zwróciła się do Kuby- My się jeszcze nie znamy, Ola.
-Kuba, miło mi- uśmiechnął się- To gdzie idziecie?
-Do stoku i z powrotem. A wy?
-A my... a no w sumie nie wiemy ale chętnie się z wami przejdziemy- na twarzach obu chłopaków pojawił się uśmiech.
-Em... bo w zasadzie to ja już muszę wracać, ale Ola jak chce to może zostać- uśmiechnęłam się
-A... nie, ja pójdę z Tobą- odpowiedziała
-O... no okej, szkoda- powiedział Kuba
-Ale mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy- Daniel spojrzał na Olę z niezbyt zadowoloną miną
-Tak, pewnie. Po południu Wiki idzie na stok a ja nie będę miała co robić, to jak coś to wbij...cie.
I w tym momencie Daniel wyszczerzył się, w promiennym uśmiechu.
-No to super, a w jakim pokoju mieszkacie?
-39 B- Ola uśmiechnęła się
-To wpadniemy- mrugnął
-To cześć- powiedziałyśmy
-Papa, do zobaczenia.
Gdy odeszłyśmy na tyle, żeby nas nie usłyszeli powiedziałam:
-No, Ola, widzę, że będzie nowa para - i ją objęłam.
-Co?! Co ty gadasz?!
-No przestań... widziałam, jak zareagowałaś na Daniela i jak on zareagował na ciebie.
-Yyy... jak niby? Przecież ja nic nie zrobiłam.
-Hahaha, no nie, wcale. Oczy ci się od razu zaświeciły.
-Ej... eh, szkoda, że on tak nie zareagował... - zasmuciła się
-Co?! Ty żartujesz w tym momencie?!- krzyknęłam
-Co?
-Nie widziałaś tego ?!
-Ale czego?!
-Tego uśmiechu jak mu powiedziałaś, że później może wpaść, tych iskier w jego oczach jak cię zobaczył?
-Co? Kłamiesz. - i wtedy weszłyśmy do pokoju.
-Nie kłamię gnoju!
-Kłamiesz!
-Nie!- i przewaliłam ją na łóżko, po czym zaczęłam ją okładać poduszkami. Zaczęłyśmy się śmiać.- No okej- odłożyłam poduszkę i poszłyśmy obudzić naszych sąsiadów.
Gdy weszłyśmy, jeszcze spali. Najpierw obudziłyśmy Sebastiana, później poszłam obudzić Tomka.
-Hej misiu- pogłaskałam go- wstawaj - i dałam mu buziaka.
-Ech... jakże cudowna pobudka - powiedział zaspale i się uśmiechnął
-Wiem, wiem, ale wstawaj już.
-No dobrze, już dobrze, wstaję- ciągle się uśmiechał - A mogłabyś się obrócić, bo nie chce mi się iść do łazienki ? - zaczął się śmiać, ja również.
-No dobra - i się obróciłam, jednak kiedy ubrał już dolną część ubrania, z powrotem się obróciłam - O której dzisiaj wracasz z tego stoku? - zapytałam.
-Nie wiem, gdzieś koło 17:00, a co ?
-A nic, będę tęskniła- przybrałam smutny ton, uśmiechając się pod nosem.
-Ja też, kocham cię, wiesz?
-Wiem, ja ciebie też - w tym momencie chwycił mnie za biodra przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował. Uwielbiałam to uczucie gdy mnie dotykał, jakby gorące iskierki rozchodziły się po całym moim ciele. To ciepło od niego bijące pozbawiało mnie jakiegokolwiek zimna. Chciałam, żeby te chwile trwały cały czas ale niestety nasi przyjaciele, na dole już się niecierpliwili.
-Dobra, chodźmy na śniadanie. A! I jeszcze jedno. Strasznie mnie denerwuje ten Kuba... .
-Ten z dyskoteki? Od wpadania?
-Tak... ale to nie ważne, chodźmy - i pociągnęłam go na dół.
Poszliśmy na śniadanie, na moje nieszczęście była tam też grupa Kuby... . Sama nie wiem co o nim myślę, z jednej strony mnie denerwuje, a z drugiej coś mnie w nim intryguje. Gubię się w myślach, bo kocham Tomka i tylko jego, ale w tamtym jest coś co mnie przyciąga... stop. O czym ja wgl. myślę.... powinnam się zastanowić o czym myślę, jakby to Tomek usłyszał... . Ze względu na Olę, będę dla niego miła, ale muszę, jak najmniej się z nim kontaktować...
Po śniadaniu Tomek pojechał do Zakopanego. Ola przygotowywała się do spotkania z Danielem i chyba Kubą (chociaż co do jego przyjścia nie byłam pewna) . W każdym razie, ja wyciągnęłam Sebastiana na stok.
-To jak ci się tam układa z Tomkiem?
-Ach... no dobrze, a ty coś... ? - uśmiechnęłam się
-Nie, nie.
Nagle przystanęłam
-Sebek, przepraszam, że nie mam dla Ciebie czasu.
-Oj, nie szkodzi Wiki. - uśmiechnął się
-Jezu! Ty zawsze z tym "nie szkodzi", właśnie szkodzi. Pojechałeś na ten obóz, żebyśmy się spotkali a ja prawie w ogóle nie spędzam z tobą czasu.
-Nie prawda. No bo nie szkodzi. To jak mam mówić jak nie szkodzi? - wykrzywił się.
-Och! Skończ! - i zaczęliśmy się oboje śmiać.
Wyjeżdżając nasza konwersacja toczyła się dalej. Nie wiedziałam, czy powiedzieć mu o Kubie... jednak się nie zdecydowałam.
Jeździliśmy cały dzień.
-No to co, ostatni zjazd?- spytał Sebastian
-Spoko. - widzimy się na dole i w tym momencie zauważyłam Kubę, przyglądającego się nam.
Ale cóż, zaczęliśmy zjeżdżać, Sebek pierwszy ja za nim.
Gdzieś w połowie góry, ktoś mignął mi przed oczami, mało brakowało a mielibyśmy wypadek, oszołomiona, skręciłam w bok, poczułam mocne uderzenie, a później już tylko ciemność. Ciszę i ciemność.