niedziela, 30 września 2012

Z pamiętnika Wiktorii- dzień czwarty.

Z pamiętnika Wiktorii.
15.02.2012
Obudziłam się w cudownym nastroju. Popatrzyłam na Tomka, przeczesałam jego włosy i poszłam do pokoju. Schodząc, zauważyłam, że Ola gdzieś zniknęła. W momencie, w którym otworzyłam drzwi, zauważyłam, że jest w pokoju. Przywitałam się z nią i opowiedziałam o wczorajszej dziwnej sytuacji. Postanowiłyśmy się przejść. Założyłam swoją męską, dużą bluzę , na nogi wciągnęłam rajstopy i zakolanówki, na głowę czapkę i wyszłyśmy na zewnątrz. Kiedy szłyśmy w kierunku stoku w pewnym momencie ktoś złapał mnie za talię i krzyknął "Bu". W tym samym momencie co Ola, obróciłam się i zobaczyłam mojego kolegę z dyskoteki i jego kolegę.
-Cześć Wiktoria- przywitał się Kuba
-Cześć Kuba- uśmiechnęłam się
-Na spacerku?
-No tak, a wy co tu robicie tak rano?
W tym momencie odezwał się kolega Kuby:
-A tak przejść się poszliśmy. Jestem Daniel- podał mi rękę, a następnie Oli i w tym momencie zauważyłam iskrę w jego oku i jeszcze szerszy uśmiech.
-Wiktoria, miło mi
-Cześć, Ola, miło mi również- odwzajemniła uśmiech a następnie zwróciła się do Kuby- My się jeszcze nie znamy, Ola.
-Kuba, miło mi- uśmiechnął się- To gdzie idziecie?
-Do stoku i z powrotem. A wy?
-A my... a no w sumie nie wiemy ale chętnie się z wami przejdziemy- na twarzach obu chłopaków pojawił się uśmiech.
-Em... bo w zasadzie to ja już muszę wracać, ale Ola jak chce to może zostać- uśmiechnęłam się
-A... nie, ja pójdę z Tobą- odpowiedziała
-O... no okej, szkoda- powiedział Kuba
-Ale mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy- Daniel spojrzał na Olę z niezbyt zadowoloną miną
-Tak, pewnie. Po południu Wiki idzie na stok a ja nie będę miała co robić, to jak coś to wbij...cie.
I w tym momencie Daniel wyszczerzył się, w promiennym uśmiechu.
-No to super, a w jakim pokoju mieszkacie?
-39 B- Ola uśmiechnęła się
-To wpadniemy- mrugnął
-To cześć- powiedziałyśmy
-Papa, do zobaczenia.
Gdy odeszłyśmy na tyle, żeby nas nie usłyszeli powiedziałam:
-No, Ola, widzę, że będzie nowa para - i ją objęłam.
-Co?! Co ty gadasz?!
-No przestań... widziałam, jak zareagowałaś na Daniela i jak on zareagował na ciebie.
-Yyy... jak niby? Przecież ja nic nie zrobiłam.
-Hahaha, no nie, wcale. Oczy ci się od razu zaświeciły.
-Ej... eh, szkoda, że on tak nie zareagował... - zasmuciła się
-Co?! Ty żartujesz w tym momencie?!- krzyknęłam
-Co?
-Nie widziałaś tego ?!
-Ale czego?!
-Tego uśmiechu jak mu powiedziałaś, że później może wpaść, tych iskier w jego oczach jak cię zobaczył?
-Co? Kłamiesz. - i wtedy weszłyśmy do pokoju.
-Nie kłamię gnoju!
-Kłamiesz!
-Nie!- i przewaliłam ją na łóżko, po czym zaczęłam ją okładać poduszkami. Zaczęłyśmy się śmiać.- No okej- odłożyłam poduszkę i poszłyśmy obudzić naszych sąsiadów.
Gdy weszłyśmy, jeszcze spali. Najpierw obudziłyśmy Sebastiana, później poszłam obudzić Tomka.
-Hej misiu- pogłaskałam go- wstawaj - i dałam mu buziaka.
-Ech... jakże cudowna pobudka - powiedział zaspale i się uśmiechnął
-Wiem, wiem, ale wstawaj już.
-No dobrze, już dobrze, wstaję- ciągle się uśmiechał - A mogłabyś się obrócić, bo nie chce mi się iść do łazienki ? - zaczął się śmiać, ja również.
-No dobra - i się obróciłam, jednak kiedy ubrał już dolną część ubrania, z powrotem się obróciłam - O której dzisiaj wracasz z tego stoku? - zapytałam.
-Nie wiem, gdzieś koło 17:00, a co ?
-A nic, będę tęskniła- przybrałam smutny ton, uśmiechając się pod nosem.
-Ja też, kocham cię, wiesz?
-Wiem, ja ciebie też - w tym momencie chwycił mnie za biodra przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował. Uwielbiałam to uczucie gdy mnie dotykał, jakby gorące iskierki rozchodziły się po całym moim ciele. To ciepło od niego bijące pozbawiało mnie jakiegokolwiek zimna. Chciałam, żeby te chwile trwały cały czas ale niestety nasi przyjaciele, na dole już się niecierpliwili.
-Dobra, chodźmy na śniadanie. A! I jeszcze jedno. Strasznie mnie denerwuje ten Kuba... .
-Ten z dyskoteki? Od wpadania?
-Tak... ale to nie ważne, chodźmy - i pociągnęłam go na dół.
Poszliśmy na śniadanie, na moje nieszczęście była tam też grupa Kuby... . Sama nie wiem co o nim myślę, z jednej strony mnie denerwuje, a z drugiej coś mnie w nim intryguje. Gubię się w myślach, bo kocham Tomka i tylko jego, ale w tamtym jest coś co mnie przyciąga... stop. O czym ja wgl. myślę.... powinnam się zastanowić o czym myślę, jakby to Tomek usłyszał... . Ze względu na Olę, będę dla niego miła, ale muszę, jak najmniej się z nim kontaktować...
Po śniadaniu Tomek pojechał do Zakopanego. Ola przygotowywała się do spotkania z Danielem i chyba Kubą (chociaż co do jego przyjścia nie byłam pewna) . W każdym razie, ja wyciągnęłam Sebastiana na stok.
-To jak ci się tam układa z Tomkiem?
-Ach... no dobrze, a ty coś... ? - uśmiechnęłam się
-Nie, nie.
Nagle przystanęłam
-Sebek, przepraszam, że nie mam dla Ciebie czasu.
-Oj, nie szkodzi Wiki. - uśmiechnął się
-Jezu! Ty zawsze z tym "nie szkodzi", właśnie szkodzi. Pojechałeś na ten obóz, żebyśmy się spotkali a ja prawie w ogóle nie spędzam z tobą czasu.
-Nie prawda. No bo nie szkodzi. To jak mam mówić jak nie szkodzi? - wykrzywił się.
-Och! Skończ! - i zaczęliśmy się oboje śmiać.
Wyjeżdżając nasza konwersacja toczyła się dalej. Nie wiedziałam, czy powiedzieć mu o Kubie... jednak się nie zdecydowałam.
Jeździliśmy cały dzień.
-No to co, ostatni zjazd?- spytał Sebastian
-Spoko. - widzimy się na dole i w tym momencie zauważyłam Kubę, przyglądającego się nam.
Ale cóż, zaczęliśmy zjeżdżać, Sebek pierwszy ja za nim.
Gdzieś w połowie góry, ktoś mignął mi przed oczami, mało brakowało a mielibyśmy wypadek, oszołomiona, skręciłam w bok, poczułam mocne uderzenie, a później już tylko ciemność. Ciszę i ciemność.


niedziela, 23 września 2012

Z pamiętnika Wiktorii- dzień trzeci.

Z pamiętnika Wiktorii.
14.02.2012 - Walentynki.
No tak, obudziliśmy się o 6:00, wtedy kiedy zadzwonił budzik, wstaliśmy, uczesaliśmy się i mieliśmy iść budzić naszych przyjaciół, ale wtedy pocałowałam Tomka w policzek i przytuliłam. Tuląc go, powiedziałam:
-Dziękuję ci za wczorajszą rozmowę i w ogóle dziękuję, że jesteś - popatrzyłam na niego i on też mnie pocałował i powiedział:
-To ja powinienem to mówić, wiesz... jesteś cudowna.
I poszliśmy ich obudzić, później zachowywaliśmy się, jakby nic się nie wydarzyło. Powiedziałam Oli, co się dzisiaj wydarzyło, ale było mi dziwnie smutno... walentynki, dzień zakochanych, najpierw taka sytuacja a teraz...? Nawet się do siebie nie odzywamy. Później widzieliśmy się dopiero wieczorem ponieważ byliśmy na wycieczce i na basenie. gdy wróciliśmy do ośrodka, coś było nie tak. Było strasznie ciemno. Okazało się, że nie ma prądu i prawdopodobnie do jutra nie będzie. Lecz wszyscy zapomnieli jakie święto odbywa się 14 lutego. Tak, walentynki. To co wymyślili kierownicy ośrodka, dodało temu miejscu romantyczności i iskier magii. Wszędzie poustawiane były świece i lampiony. Tuż po tym jak przyszłyśmy do pokoju, zawitał u nas Tomek, zapytał czy mam ochotę się z nim przejść na spacer i wręczył mi piękną czerwoną różę. Zgodziłam się, zaprosiłam go do środka ale nie wszedł, powiedział, że za 10 minut po mnie będzie. Było dość ciepło więc założyłam bluzkę szalik i na to sweter, do tego rurki, włosy rozpuściłam. Dokładnie 10 minut później pojawił się Tomek.
-Pięknie wyglądasz- powiedział kiedy mnie zobaczył.
Wskazał mi drzwi a kiedy podeszłam, przepuścił mnie. Gdy zeszliśmy ze schodów złapał mnie za rękę, było magicznie! Wzdłuż ścieżek ustawione były lampiony i świece, cały ośrodek rozbłysł blaskiem świec. Po zejściu ze schodów, Tomek chwycił mnie za rękę i zaprowadził gdzieś. Pytałam gdzie idziemy ale nie chciał niczego zdradzić. Wydawało mi się, że idziemy w stronę stoku, ale nie byłam pewna, bo zasłonił mi oczy szalikiem. Gdy doszliśmy posadził mnie na ławce i ściągnął mi go z oczu. Siedzieliśmy na ławce, patrząc na las. Wokół ławki poukładane były świece. Zaproponował, czy podejdziemy do barierki, zgodziłam się, tam oparł się o nią, chwycił moje ręce i przysunął mnie do siebie. Spojrzał mi w oczy i powiedział:
-Wiesz Wiktoria... już od samego początku, gdy tylko cię zobaczyłem coś poczułem, nie potrafię tego opisać, jesteś pierwszą osobą, na której mi tak bardzo zależy, może uznasz, że jestem dziwny, ale nigdy wcześniej nie miałem dziewczyny, czekałem ciągle na tą odpowiednią aż w końcu poznałem ciebie. Kocham Cię.... i mam pytanie... czy chciałabyś być moją dziewczyną?
Poczułam, że moje oczy robią się mokre, sekundę później po policzku spłynęła mi łza, on ją otarł, chwycił moją twarz, popatrzył w moje oczy jeszcze głębiej. Zaczęłam coś mówić, ale w końcu się poddałam. Odpowiedziałam :
-Tak! Do nikogo jeszcze czegoś podobnego nie czułam - po czym przytuliłam się do niego.
Po chwili przytulania popatrzyliśmy się na siebie i Tomek pocałował mnie w usta. Trwało to kilka minut, po czym znów spojrzeliśmy na siebie, Tomek uśmiechnął się i powiedział:
-Mam coś dla ciebie - i odwrócił mnie w drugą stronę stoku. Przeżyłam szok, na stoku poukładane były świece w kształcie serca, a w środku widniał napis "Kocham Cię". Zaniemówiłam.
-Czy ty, to wszystko... dla mnie?! Nie musiałeś... przecież... jejku, ile ty w to pracy włożyłeś - zamilkłam i po chwili powiedziałam - Też cię kocham - i pocałowałam go w usta.
-Przestań, to była dla mnie sama przyjemność robiąc to dla ciebie. - i również mnie pocałował - Dzisiaj są walentynki... - kontynuował- a więc, zechciałabyś być moją walentynką? - zapytał.
Przytuliłam go i szepnęłam mu do ucha
-Oczywiście. Ale mamy problem.
-Jaki? - spytał zasmucony.
-Ty dałeś mi najlepszy prezent na świecie, sprawiłeś, że ten dzień stał się najwspanialszym w moim życiu, a ja nic dla ciebie nie mam...
Uśmiechnął się i rzekł:
-Głuptasie, oczywiście, że dałaś, dałaś mi siebie i uwierz, lepszego prezentu nigdy nie dostałem i nigdy nie dostanę. Jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało.
Uśmiechnęłam się, wtuliłam się w niego i w tym momencie rozbrzmiał się dźwięk alarmu, nagle przez głośniki podano informację, żeby się ładnie ubrać i jak najszybciej przyjść do budynku, w którym znajdowała się jadalnia i bar. Tomek chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy do budynku. Kiedy tam doszliśmy, było całkiem ciemno, nic nie było widać, tylko można było usłyszeć szmery rozmów i dźwięk otwierających i zamykających się drzwi, w końcu ktoś zaczął mówić przez mikrofon:
-Cisza! Już bądźcie cicho! Jak pewnie wiecie, dzisiaj jest... bardzo wyjątkowe święto i dlatego was tutaj zebrałem. Zapraszam was na... (tu rozbłysły światła reflektorów) walentynkową dyskotekę !!! A więc, udanej zabawy życzę - i rozbrzmiała muzyka, co było dziwne wszyscy od razu ruszyli na parkiet. Wraz z Tomkiem usiedliśmy na ławce i czekaliśmy na Olę i Sebastiana. Kilka minut później odnaleźli nas w tłumie i przysiadli się do nas. Od razu zauważyli, że jesteśmy rozpromienieni i trzymamy się za ręce. Ola wyszczerzyła zęby w uśmiechu i zaczęła coś pieprzyć. Sebastian zaczął się śmiać i poklepał Tomka po ramieniu. Chwilę porozmawialiśmy i wszyscy poszliśmy potańczyć. W czasie tańca zachciało mi się pić, więc poszłam do baru, odchodząc od niego, wpadłam na kogoś.
-Ej! Co robisz uważaj, oblejesz mnie piciem! - powiedział nieznajomy chłopak, prawdopodobnie należał do kolonii, która co dopiero przyjechała.
-Ojej, przepraszam... - odrzekłam
Chłopak na mnie spojrzał i powiedział:
-A... nic się nie stało, wybacz mi mój bulwers - uśmiechnął się - jestem Kuba.
-Miło mi. Wiktoria, Wiki, jak kto woli.
-Mnie również. Długo już tu jesteś?
-Trzy dni, a ty?
-Ja dopiero co przyjechałem.
-Fajnie tu jest, na pewno Ci się spodoba, ale teraz przepraszam, idę do znajomych - i się uśmiechnęłam.
-Na pewno. No ja też już powinienem iść, do zobaczenia mam nadzieję - wyszczerzył jeszcze bardziej swoje białe piękne zęby - miło cię było poznać Wiktorio.
- Dziękuję, ciebie również. Do zobaczenia. - uśmiechnęłam się i poszłam.
-Coś długo nie wracałaś- odezwała się Ola
-A... prawie wylałam picie na takiego chłopaka, Kubę, przyjechał co dopiero, ale nie ważne, idziemy jeszcze potańczyć?
-Pewnie.
Była wolna piosenka, tańczyłam z Tomkiem i w pewnym momencie już się mieliśmy pocałować, ale ktoś obił się o moje plecy.
-Oj ... przepraszam - to był Kuba- o Wiktoria, jakoś mamy szczęście z tym wpadaniem na siebie.
-Eh... nic się nie stało. No jak widać - uśmiechnęłam się, po czym znowu zaczęłam tańczyć z Tomkiem i się pocałowaliśmy, kątem oka, widziałam, że Kuba nie był zbytnio zadowolony... .
Po dyskotece, Tomek objął mnie i zaprowadził do pokoju.
- Bądźcie z Olą za pół godziny u nas w pokoju, okej? - po czym cmoknął mnie w usta, mrugnął i wyszedł.
Umyłyśmy się, przebrałyśmy się w piżamy i poszłyśmy do chłopaków. Jak codziennie, oglądaliśmy film. Ja i Tomek bardziej byliśmy zajęci sobą, no ale mniejsza. Film nie zdążył się jeszcze skończyć a Sebek i Ola już spali. Żeby im nie przeszkadzać, poszliśmy na górę, złączyliśmy łóżka i położyliśmy się. W pewnym momencie Tomek objął mnie w pasie, zaczął mnie całować po szyi. Tak jakoś wyszło, że leżeliśmy całując się. Czułam jak motylki latają mi w brzuchu i świat zaczyna wirować. Później rozmawialiśmy jeszcze przez chwilkę. W pewnym momencie wzięłam do ust łyk wody i wtedy Tomek zaczął mnie łaskotać, ja, że tego bardzo nie lubię, zaczęłam się szarpać i cała butelka wody wylądowała na mojej koszulce. Przeklnęłam i zaczęłam myśleć co zrobić, gdyż drugiej nie miałam. W tym samym czasie Tomek zdjął swoją koszulkę i dał mi ją. Dopiero wtedy zauważyłam jakie ma cudowne ciało.
-Nie będzie ci zimno? - zapytałam.
-Nie... przecież mnie ogrzejesz- odpowiedział i wtem na jego twarzy pojawił się jakże dobrze mi już znany, jego zawadiacki uśmiech.
Że nie chciało mi się iść do łazienki poprosiłam Tomka, żeby się obrócił. Zrobił jak prosiłam, ale w momencie gdy miałam obezwładnione ręce zaczął mnie gilgotać (znowu). Padłam na łóżko, śmiejąc się... nie zauważyłam, że moja koszulka jak na złość nie osunęła się na dół. Gdy przestał, popatrzył na mnie, pocałował, przyciągnął do siebie i przytulił, chciałam opuścić bluzkę ale chwycił moją rękę, położył na swojej klatce piersiowej i w takiej oto dziwnej pozycji zapadliśmy w sen.


czwartek, 13 września 2012

Z pamiętnika Wiktorii- dzień drugi.

Z pamiętnika Wiktorii.
13.02.2012
Przebudziłam się w cudownym nastroju, wszystko wydawało się piękniejsze niż było w rzeczywistości. Ubrałam się i po cichutku poszłam do pokoju naszych sąsiadów. Gdy weszłam okazało się, że zarówno Sebek jak i Tomek jeszcze śpią. Wpadłam na jakże nikczemny pomysł! Podeszłam do łózka Tomka i zaczęłam go delikatnie gilgotać. Przebudził się i nie otwierając oczu powiedział:
-Sebastian, dabilu! Co robisz?! Nudzi Ci się idioto? Przestań!
Zaczęłam się śmiać i odparłam:
-Przestałabym, ale nie jestem Sebkiem, a ty prosiłeś jego- i zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej. Tomek usłyszawszy mój głos zerwał się na nogi i zaczął mnie przepraszać, tłumacząc, że myślał, że to Sebastian, ale nie dałam mu dokończyć, zasłoniłam jego usta palcem, zauważyłam bowiem, że Sebastian się budzi. Później jeszcze chwilę rozmawialiśmy wszyscy we trójkę siedząc na łóżku Tomka. W chwili gdy oznajmiłam, że idę obudzić Olę i zbieramy się na śniadanie Tomek zaczął mnie gilgotać, a z racji, że mam okropne łaskotki, zwijałam się ze śmiechu i błagałam, żeby przestał, ale mnie nie słuchał. W końcu przestał. Pożegnałam się z nimi i wróciłam do pokoju. Gdy weszłam, popatrzyłam chwilkę na zanurzoną w spokojnym śnie Olę i uśmiechnęłam się. Po krótkiej chwili obudziłam ją, oczywiście zdałam jej relacje z porannego wypadu do chłopaków i poszłyśmy na śniadanie. Podczas posiłku, kątem oka, zauważyłam, że Tomek na mnie co chwilę zerkał i się uśmiechał. Ah.... jaki on ma cudowny uśmiech... . Po śniadaniu wraz z Gnojem (Olą, tak się nazywamy) wybrałyśmy się na lodowisko, długo jeździłyśmy i rozmawiałyśmy. W pewnym momencie podjechali do nas chłopacy, którzy pojawili się z nikąd i zaczęliśmy jeździć wszyscy we czwórkę, nagle zachwiałam się i już miałam upaść ale ktoś mnie chwycił, to był oczywiście Tomek. Chłopcy poszli później na stok a my z Olą do pokoju koleżanek. Spotkaliśmy się dopiero po kolacji. Zawołali nas na zewnątrz. Kiedy tylko wyszłyśmy z domku oberwałyśmy śnieżkami i rozpoczęła się wojna. Zrobiło się ciemno, w pewnym momencie naszej wojny Tomek rzucił się na mnie ze śniegiem. Pamiętam, że chwycił mnie i spadliśmy w śnieg.. W tym momencie leżąc na ziemi Tomek spojrzał na mnie i zgarnął śnieg z mojej wykrzywionej w pewnego rodzaju uśmiech twarzy, po czym oboje spoważnieliśmy i spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Niestety przerwali nam Sebastian i Ola, którzy zauważyli, że zniknęliśmy gdzieś w śniegu. Spytali czy nic nam nie jest i pomogli nam wstać. Wszyscy byliśmy mokrzy więc poszliśmy się przebrać. Akurat kiedy ściągałam bluzkę nieoczekiwanie do pokoju wszedł Tomek, gdy mnie zobaczył odwrócił się i przeprosił, że wszedł  bez pukania. Powiedział, żebym go poinformowała kiedy będzie mógł się obrócić. Po moim "Okej, już możesz" powiedział z zawadiackim uśmiechem na twarzy:
-Chciałem przeprosić za to lądowanie w śniegu. Tak jakoś straciłem równowag - i wyszczerzył swoje idealnie białe zęby.
Zaczęłam się śmiać i odpowiedziałam:
-Nic się nie stało, przynajmniej było miękko.
Uśmiechnął się.
-No fakt - zaczął się śmiać - ale przyszedłem tu też w innym celu, nie chciałybyście może oglądnąć z nami jakiegoś filmu? Chodzi głównie o horror jakiś...
-Bardzo chętnie - odrzekłyśmy jednym głosem - Ostrzegam, że boję się horrorów- dodałam z uśmiechem.
Tomek uśmiechnął się tylko i powiedział, że nie ma czego.
Pięć minut później wpadłyśmy do ich pokoju w naszych różowych kapciach i usadowiłyśmy się wygodnie na łóżku. Tomek wziął laptopa os Sebastiana, który siedział koło niego i puścił film "Szepty". Oglądaliśmy chwilkę i w pewnym momencie  się czegoś przestraszyłam, Tomek objął mnie i szepnął mi do ucha, żebym się nie bała, po chwili rozważań chciał wziąć rękę, nie wiedział czy czuję się komfortowo, ale nie dałam mu jej wziąć.
-Nie, zimno jest, a tak to cieplej przynajmniej. Sebek wstał i sprawdził okna, okazało się, że balkon był niedomknięty. Nie wiem, w którym momencie oparłam głowę o ramię Tomka i zasnęłam, kiedy się obudziłam było gdzieś koło 3:00, zauważyłam, że nie jestem już oparta o ramię Tomka, a objęta i oparta o jego klatkę piersiową . Po bokach leżeli Ola i Sebek. Nie chciałam się ruszać i najchętniej bym tak leżała do końca, dopóki się nie obudzą, ale byłoby to chyba nie w porządku, więc delikatnie stałam, ale obudził się Tomek i poprosił, żebym jeszcze chwilę tak leżała więc poleżeliśmy tak jeszcze z pół godziny rozmawiając. Później oznajmiłam, że muszę się iść przebrać ale, że przyjdę. Idąc do pokoju zauważyłam, że przyjechała jakaś nowa grupa. Uczesałam się i ubrałam po czym wróciłam do ich pokoju. Ola i Sebastian dalej spali, Tomek też się doprowadzał do "normalnego" stanu. Ale niepotrzebnie, bo on cały czas wyglądał cudownie. Stwierdziliśmy, że nie będziemy ich budzić i poszliśmy do mojego pokoju, siedliśmy, a raczej wpół położyliśmy się na łóżku i zaczęliśmy rozmawiać. Dowiedziałam się wielu rzeczy o nim, tak samo jak zresztą i on o mnie. Zaczęliśmy się sobie zwierzać z trudnych dla nas rzeczy. Rozmawialiśmy tak jeszcze z godzinę i poszliśmy jeszcze spać, ja wtulona w niego, on wtulony we mnie niczym jedna całość.... Obudziliśmy się dopiero rano, kiedy zadzwonił budzik.