czwartek, 13 września 2012

Z pamiętnika Wiktorii- dzień drugi.

Z pamiętnika Wiktorii.
13.02.2012
Przebudziłam się w cudownym nastroju, wszystko wydawało się piękniejsze niż było w rzeczywistości. Ubrałam się i po cichutku poszłam do pokoju naszych sąsiadów. Gdy weszłam okazało się, że zarówno Sebek jak i Tomek jeszcze śpią. Wpadłam na jakże nikczemny pomysł! Podeszłam do łózka Tomka i zaczęłam go delikatnie gilgotać. Przebudził się i nie otwierając oczu powiedział:
-Sebastian, dabilu! Co robisz?! Nudzi Ci się idioto? Przestań!
Zaczęłam się śmiać i odparłam:
-Przestałabym, ale nie jestem Sebkiem, a ty prosiłeś jego- i zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej. Tomek usłyszawszy mój głos zerwał się na nogi i zaczął mnie przepraszać, tłumacząc, że myślał, że to Sebastian, ale nie dałam mu dokończyć, zasłoniłam jego usta palcem, zauważyłam bowiem, że Sebastian się budzi. Później jeszcze chwilę rozmawialiśmy wszyscy we trójkę siedząc na łóżku Tomka. W chwili gdy oznajmiłam, że idę obudzić Olę i zbieramy się na śniadanie Tomek zaczął mnie gilgotać, a z racji, że mam okropne łaskotki, zwijałam się ze śmiechu i błagałam, żeby przestał, ale mnie nie słuchał. W końcu przestał. Pożegnałam się z nimi i wróciłam do pokoju. Gdy weszłam, popatrzyłam chwilkę na zanurzoną w spokojnym śnie Olę i uśmiechnęłam się. Po krótkiej chwili obudziłam ją, oczywiście zdałam jej relacje z porannego wypadu do chłopaków i poszłyśmy na śniadanie. Podczas posiłku, kątem oka, zauważyłam, że Tomek na mnie co chwilę zerkał i się uśmiechał. Ah.... jaki on ma cudowny uśmiech... . Po śniadaniu wraz z Gnojem (Olą, tak się nazywamy) wybrałyśmy się na lodowisko, długo jeździłyśmy i rozmawiałyśmy. W pewnym momencie podjechali do nas chłopacy, którzy pojawili się z nikąd i zaczęliśmy jeździć wszyscy we czwórkę, nagle zachwiałam się i już miałam upaść ale ktoś mnie chwycił, to był oczywiście Tomek. Chłopcy poszli później na stok a my z Olą do pokoju koleżanek. Spotkaliśmy się dopiero po kolacji. Zawołali nas na zewnątrz. Kiedy tylko wyszłyśmy z domku oberwałyśmy śnieżkami i rozpoczęła się wojna. Zrobiło się ciemno, w pewnym momencie naszej wojny Tomek rzucił się na mnie ze śniegiem. Pamiętam, że chwycił mnie i spadliśmy w śnieg.. W tym momencie leżąc na ziemi Tomek spojrzał na mnie i zgarnął śnieg z mojej wykrzywionej w pewnego rodzaju uśmiech twarzy, po czym oboje spoważnieliśmy i spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Niestety przerwali nam Sebastian i Ola, którzy zauważyli, że zniknęliśmy gdzieś w śniegu. Spytali czy nic nam nie jest i pomogli nam wstać. Wszyscy byliśmy mokrzy więc poszliśmy się przebrać. Akurat kiedy ściągałam bluzkę nieoczekiwanie do pokoju wszedł Tomek, gdy mnie zobaczył odwrócił się i przeprosił, że wszedł  bez pukania. Powiedział, żebym go poinformowała kiedy będzie mógł się obrócić. Po moim "Okej, już możesz" powiedział z zawadiackim uśmiechem na twarzy:
-Chciałem przeprosić za to lądowanie w śniegu. Tak jakoś straciłem równowag - i wyszczerzył swoje idealnie białe zęby.
Zaczęłam się śmiać i odpowiedziałam:
-Nic się nie stało, przynajmniej było miękko.
Uśmiechnął się.
-No fakt - zaczął się śmiać - ale przyszedłem tu też w innym celu, nie chciałybyście może oglądnąć z nami jakiegoś filmu? Chodzi głównie o horror jakiś...
-Bardzo chętnie - odrzekłyśmy jednym głosem - Ostrzegam, że boję się horrorów- dodałam z uśmiechem.
Tomek uśmiechnął się tylko i powiedział, że nie ma czego.
Pięć minut później wpadłyśmy do ich pokoju w naszych różowych kapciach i usadowiłyśmy się wygodnie na łóżku. Tomek wziął laptopa os Sebastiana, który siedział koło niego i puścił film "Szepty". Oglądaliśmy chwilkę i w pewnym momencie  się czegoś przestraszyłam, Tomek objął mnie i szepnął mi do ucha, żebym się nie bała, po chwili rozważań chciał wziąć rękę, nie wiedział czy czuję się komfortowo, ale nie dałam mu jej wziąć.
-Nie, zimno jest, a tak to cieplej przynajmniej. Sebek wstał i sprawdził okna, okazało się, że balkon był niedomknięty. Nie wiem, w którym momencie oparłam głowę o ramię Tomka i zasnęłam, kiedy się obudziłam było gdzieś koło 3:00, zauważyłam, że nie jestem już oparta o ramię Tomka, a objęta i oparta o jego klatkę piersiową . Po bokach leżeli Ola i Sebek. Nie chciałam się ruszać i najchętniej bym tak leżała do końca, dopóki się nie obudzą, ale byłoby to chyba nie w porządku, więc delikatnie stałam, ale obudził się Tomek i poprosił, żebym jeszcze chwilę tak leżała więc poleżeliśmy tak jeszcze z pół godziny rozmawiając. Później oznajmiłam, że muszę się iść przebrać ale, że przyjdę. Idąc do pokoju zauważyłam, że przyjechała jakaś nowa grupa. Uczesałam się i ubrałam po czym wróciłam do ich pokoju. Ola i Sebastian dalej spali, Tomek też się doprowadzał do "normalnego" stanu. Ale niepotrzebnie, bo on cały czas wyglądał cudownie. Stwierdziliśmy, że nie będziemy ich budzić i poszliśmy do mojego pokoju, siedliśmy, a raczej wpół położyliśmy się na łóżku i zaczęliśmy rozmawiać. Dowiedziałam się wielu rzeczy o nim, tak samo jak zresztą i on o mnie. Zaczęliśmy się sobie zwierzać z trudnych dla nas rzeczy. Rozmawialiśmy tak jeszcze z godzinę i poszliśmy jeszcze spać, ja wtulona w niego, on wtulony we mnie niczym jedna całość.... Obudziliśmy się dopiero rano, kiedy zadzwonił budzik.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz