Z pamiętnika Wiktorii.
12.02.2012
Dzisiaj, a w zasadzie jutro zaczynają się ferie, ale to dziś ! Dziś właśnie wyjeżdżam do Koninek.. Bardzo się cieszę, nawet nie tak bardzo z samego wyjazdu, a z osób, które będą mi tam towarzyszyć. Mało tego... ma być tam Sebastian! Ciekawa jestem jak zareagujemy... w końcu to będzie nasze pierwsze, długo oczekiwane spotkanie .!
Już wam wytłumaczę kto to Sebastian.A więc... z Sebastianem poznałam się na jednej z gier online. Od razu się polubiliśmy... pisaliśmy i tak wyszło, że teraz jedziemy na zimowisko w to samo miejsce :)
* * *
Jadąc nie mogłam usiedzieć na tyłku. Tak bardzo chciałam już go zobaczyć. Po dwóch godzinach jazdy, słuchając Florence + The Machine nareszcie dojechaliśmy. Oczywiście Ola, moja najlepsza przyjaciółka, z którą pojechałam na to zimowisko wiedziała o moim planie ;) My dojechaliśmy, ale grupy Sebastiana jeszcze nie było. Nie będę wam pisała co zrobiłyśmy jak przyjechałyśmy, naturalne rzeczy, zaniesienie sprzętu oraz bagaży do pokojów i rozpakowanie się. O 14:00 zwołali nas na obiad, no to poszłyśmy :) Problemu z dojściem nie było... jak się tam jest co roku, to nie ma się co dziwić ;D Sebastian pisał, że będą o 16:00. Na zjedzeniu obiadu minęło pół godziny, ja już sobie w myślach powtarzałam "jeszcze półtorej godziny, jeszcze tylko półtorej godziny". Po obiedzie, poszłyśmy wraz z Olą na łyżwy... nasze kochane lodowisko, jak zawsze po południu było już wyjeżdżone, lód był na tyle zryty, że gleby były nieuniknione. Nawet nie zauważyłam, a minęła godzina... poszłyśmy z Olą oddać sprzęt i wróciłyśmy na te pół godziny do pokoju. Czas strasznie się dłużył. Kiedy wybiła 16:00 ubrałyśmy się i wyszłyśmy na zewnątrz. Idąc zauważyłyśmy, że na podjazd podjechał czarno czerwony autokar. Cieszyłam się jak jakiś głupi, zastanawiałam się, co myśleli ludzie, którzy koło mnie przechodzili, ale mniejsza o to. Z autobusu zaczęły wychodzić różne osoby... ale Sebastiana nigdzie tam nie widziałam. Po krótkim momencie wyszedł, był przedostatni... tuż przed pięknym brunetem o zielonych oczach. Zaczęłam zbiegać po schodach i jak to zawsze ja nie obeszło się bez upadku. Nie powiem, że nic mnie nie bolało... bo bolało masakrycznie, ale nie zwróciłam na to szczególnej uwagi. Sebastian, od razu mnie zobaczył, w tym samym momencie co Ola podbiegł do mnie, podał mi rękę i zapytał czy nic mi nie jest, odparłam, że nic mi się nie stało. Wszyscy we trójkę! WŁAŚNIE TRÓJKĘ ! bo za Sebastianem podszedł do nas ten zielonooki brunet... zaczęli się śmiać. Zła na siebie wstałam i otrzepałam się ze śniegu. Sebastian przywitał się ze mną po czym mooocno przytulił. Następnie przedstawił nam tego cudnego bruneta. Chłopak... to znaczy Tomek, podał mi rękę i powiedział, że miło mu mnie poznać. Oczywiście musiałam się pomylić i zamiast "mnie też miło cię poznać..." powiedziałam "mnie też miło mi mnie poznać". Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Prz przywitaniu się z Olą, Tomek nie okazał już tak dużej "fascynacji"... . Po tym wszystkim chłopcy poszli wziąć torby i zanieść je do pokoju. Umówiłam się z Sebastianem za 1o minut. Po tym krótkim czasie spotkaliśmy się. Chodziliśmy i rozmawialiśmy... minęła chyba godzina. Zobaczyliśmy, że w naszą stronę idzie Tomek, chwilę później pojawiła się Ola. No więc dalej chodziliśmy i rozmawialiśmy, tylko tym razem wszyscy we czwórkę.Tym sposobem przeminęły trzy godziny. Nim się obejrzeliśmy opiekunowie zwołali nas na kolację. Kolacja minęła bardzo.... śmiesznie. Jak nie my, to chłopcy cały czas się uśmiechali albo śmiali. A wracając do tych naszych rozmów, to dowiedziałam się, że chłopcy znają się od małego ponieważ mieszkają koło siebie. Po kolacji mieliśmy oglądnąć nasze pokoje. Okazało się, że mieszkają w tym samym domku co my! W pokoju obok! Zjedliśmy kolację i zrealizowaliśmy nasz plan. Następnie wraz z Olą oprowadziłyśmy ich po terenie ośrodka, pokazałyśmy stoki i lodowisko. Z racji, że my jak i zarówno chłopcy mieszkaliśmy we dwójkę mieliśmy cały domek dla siebie. Cały wieczór spędziliśmy w naszym pokoju. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się gdzieś do 2 w nocy. Później chłopacy poszli do swojego pokoju by się umyć. Przyszli się pożegnać i wtedy mnie zamurowało. Sebastian mnie mocno przytulił i życzył kolorowych snów, jak o zawsze, ale powodem mojego zdziwienia było coś innego ... było nim to co zrobił Tomek. Po ich wyjściu aż zaczęłam skakać. Tomek spytał czy ja i Sebastian jesteśmy parą, z oby stron wydobył się śmiech a następnie wytłumaczyliśmy Tomkowi, że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Usłyszawszy to, Tomek uśmiechnął się , pocałował mnie w policzek i życzył magicznych snów. Chyba cała się rozpromieniłam, bo zrobiło mi się strasznie gorąco. Ola od początku wiedziała, że Tomek bardzo mi się podoba i cieszyła się razem ze mną. Położyłyśmy się do łóżek i w pewnym momencie usłyszałam jak chłopcy rozmawiają. Wraz z Olą zaczęłyśmy podsłuchiwać (wiem, wiem, nie powinnyśmy były) w pewnym momencie myślałam, że tam padnę. Było tak:
T: Wiesz co... tobie się Wiktoria podoba, czy coś? To znaczy... no zakochałeś się w niej czy coś?
S: Nie! No coś ty... jest cudowna i ją uwielbiam ale jest moją najlepszą przyjaciółką. (wiedziałam, że Tomek nie wie o jego orientacji, ale to co wydarzyło się potem było niesamowite)
T: Ej... a nie wiesz może, czy ona ma jakiegoś chłopaka?
S: Nie... nie ma. Ona ma dużo kompleksów i chyba boi się zapoznawać bliżej z ludźmi...
T: Ona ?! Kompleksów... ?! Przecież ona jest... (tu urwał)
S: (zaczął się śmiać i powtarzać jak dziecko w przedszkolu) Tomek się zakochał, Tomek się zakochał!
Nie mogłam wypowiedzieć żadnego słowa byłam tak szczęśliwa... razem z Olą zaczęłyśmy bardzo cicho krzyczeć. Później jeszcze chwilę rozmawiałyśmy i tak zakończył się ten pełen wrażeń dzień... a raczej zaczął następny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz