Z pamiętnika Wiktorii.
14.02.2012 - Walentynki.
No tak, obudziliśmy się o 6:00, wtedy kiedy zadzwonił budzik, wstaliśmy, uczesaliśmy się i mieliśmy iść budzić naszych przyjaciół, ale wtedy pocałowałam Tomka w policzek i przytuliłam. Tuląc go, powiedziałam:
-Dziękuję ci za wczorajszą rozmowę i w ogóle dziękuję, że jesteś - popatrzyłam na niego i on też mnie pocałował i powiedział:
-To ja powinienem to mówić, wiesz... jesteś cudowna.
I poszliśmy ich obudzić, później zachowywaliśmy się, jakby nic się nie wydarzyło. Powiedziałam Oli, co się dzisiaj wydarzyło, ale było mi dziwnie smutno... walentynki, dzień zakochanych, najpierw taka sytuacja a teraz...? Nawet się do siebie nie odzywamy. Później widzieliśmy się dopiero wieczorem ponieważ byliśmy na wycieczce i na basenie. gdy wróciliśmy do ośrodka, coś było nie tak. Było strasznie ciemno. Okazało się, że nie ma prądu i prawdopodobnie do jutra nie będzie. Lecz wszyscy zapomnieli jakie święto odbywa się 14 lutego. Tak, walentynki. To co wymyślili kierownicy ośrodka, dodało temu miejscu romantyczności i iskier magii. Wszędzie poustawiane były świece i lampiony. Tuż po tym jak przyszłyśmy do pokoju, zawitał u nas Tomek, zapytał czy mam ochotę się z nim przejść na spacer i wręczył mi piękną czerwoną różę. Zgodziłam się, zaprosiłam go do środka ale nie wszedł, powiedział, że za 10 minut po mnie będzie. Było dość ciepło więc założyłam bluzkę szalik i na to sweter, do tego rurki, włosy rozpuściłam. Dokładnie 10 minut później pojawił się Tomek.
-Pięknie wyglądasz- powiedział kiedy mnie zobaczył.
Wskazał mi drzwi a kiedy podeszłam, przepuścił mnie. Gdy zeszliśmy ze schodów złapał mnie za rękę, było magicznie! Wzdłuż ścieżek ustawione były lampiony i świece, cały ośrodek rozbłysł blaskiem świec. Po zejściu ze schodów, Tomek chwycił mnie za rękę i zaprowadził gdzieś. Pytałam gdzie idziemy ale nie chciał niczego zdradzić. Wydawało mi się, że idziemy w stronę stoku, ale nie byłam pewna, bo zasłonił mi oczy szalikiem. Gdy doszliśmy posadził mnie na ławce i ściągnął mi go z oczu. Siedzieliśmy na ławce, patrząc na las. Wokół ławki poukładane były świece. Zaproponował, czy podejdziemy do barierki, zgodziłam się, tam oparł się o nią, chwycił moje ręce i przysunął mnie do siebie. Spojrzał mi w oczy i powiedział:
-Wiesz Wiktoria... już od samego początku, gdy tylko cię zobaczyłem coś poczułem, nie potrafię tego opisać, jesteś pierwszą osobą, na której mi tak bardzo zależy, może uznasz, że jestem dziwny, ale nigdy wcześniej nie miałem dziewczyny, czekałem ciągle na tą odpowiednią aż w końcu poznałem ciebie. Kocham Cię.... i mam pytanie... czy chciałabyś być moją dziewczyną?
Poczułam, że moje oczy robią się mokre, sekundę później po policzku spłynęła mi łza, on ją otarł, chwycił moją twarz, popatrzył w moje oczy jeszcze głębiej. Zaczęłam coś mówić, ale w końcu się poddałam. Odpowiedziałam :
-Tak! Do nikogo jeszcze czegoś podobnego nie czułam - po czym przytuliłam się do niego.
Po chwili przytulania popatrzyliśmy się na siebie i Tomek pocałował mnie w usta. Trwało to kilka minut, po czym znów spojrzeliśmy na siebie, Tomek uśmiechnął się i powiedział:
-Mam coś dla ciebie - i odwrócił mnie w drugą stronę stoku. Przeżyłam szok, na stoku poukładane były świece w kształcie serca, a w środku widniał napis "Kocham Cię". Zaniemówiłam.
-Czy ty, to wszystko... dla mnie?! Nie musiałeś... przecież... jejku, ile ty w to pracy włożyłeś - zamilkłam i po chwili powiedziałam - Też cię kocham - i pocałowałam go w usta.
-Przestań, to była dla mnie sama przyjemność robiąc to dla ciebie. - i również mnie pocałował - Dzisiaj są walentynki... - kontynuował- a więc, zechciałabyś być moją walentynką? - zapytał.
Przytuliłam go i szepnęłam mu do ucha
-Oczywiście. Ale mamy problem.
-Jaki? - spytał zasmucony.
-Ty dałeś mi najlepszy prezent na świecie, sprawiłeś, że ten dzień stał się najwspanialszym w moim życiu, a ja nic dla ciebie nie mam...
Uśmiechnął się i rzekł:
-Głuptasie, oczywiście, że dałaś, dałaś mi siebie i uwierz, lepszego prezentu nigdy nie dostałem i nigdy nie dostanę. Jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało.
Uśmiechnęłam się, wtuliłam się w niego i w tym momencie rozbrzmiał się dźwięk alarmu, nagle przez głośniki podano informację, żeby się ładnie ubrać i jak najszybciej przyjść do budynku, w którym znajdowała się jadalnia i bar. Tomek chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy do budynku. Kiedy tam doszliśmy, było całkiem ciemno, nic nie było widać, tylko można było usłyszeć szmery rozmów i dźwięk otwierających i zamykających się drzwi, w końcu ktoś zaczął mówić przez mikrofon:
-Cisza! Już bądźcie cicho! Jak pewnie wiecie, dzisiaj jest... bardzo wyjątkowe święto i dlatego was tutaj zebrałem. Zapraszam was na... (tu rozbłysły światła reflektorów) walentynkową dyskotekę !!! A więc, udanej zabawy życzę - i rozbrzmiała muzyka, co było dziwne wszyscy od razu ruszyli na parkiet. Wraz z Tomkiem usiedliśmy na ławce i czekaliśmy na Olę i Sebastiana. Kilka minut później odnaleźli nas w tłumie i przysiadli się do nas. Od razu zauważyli, że jesteśmy rozpromienieni i trzymamy się za ręce. Ola wyszczerzyła zęby w uśmiechu i zaczęła coś pieprzyć. Sebastian zaczął się śmiać i poklepał Tomka po ramieniu. Chwilę porozmawialiśmy i wszyscy poszliśmy potańczyć. W czasie tańca zachciało mi się pić, więc poszłam do baru, odchodząc od niego, wpadłam na kogoś.
-Ej! Co robisz uważaj, oblejesz mnie piciem! - powiedział nieznajomy chłopak, prawdopodobnie należał do kolonii, która co dopiero przyjechała.
-Ojej, przepraszam... - odrzekłam
Chłopak na mnie spojrzał i powiedział:
-A... nic się nie stało, wybacz mi mój bulwers - uśmiechnął się - jestem Kuba.
-Miło mi. Wiktoria, Wiki, jak kto woli.
-Mnie również. Długo już tu jesteś?
-Trzy dni, a ty?
-Ja dopiero co przyjechałem.
-Fajnie tu jest, na pewno Ci się spodoba, ale teraz przepraszam, idę do znajomych - i się uśmiechnęłam.
-Na pewno. No ja też już powinienem iść, do zobaczenia mam nadzieję - wyszczerzył jeszcze bardziej swoje białe piękne zęby - miło cię było poznać Wiktorio.
- Dziękuję, ciebie również. Do zobaczenia. - uśmiechnęłam się i poszłam.
-Coś długo nie wracałaś- odezwała się Ola
-A... prawie wylałam picie na takiego chłopaka, Kubę, przyjechał co dopiero, ale nie ważne, idziemy jeszcze potańczyć?
-Pewnie.
Była wolna piosenka, tańczyłam z Tomkiem i w pewnym momencie już się mieliśmy pocałować, ale ktoś obił się o moje plecy.
-Oj ... przepraszam - to był Kuba- o Wiktoria, jakoś mamy szczęście z tym wpadaniem na siebie.
-Eh... nic się nie stało. No jak widać - uśmiechnęłam się, po czym znowu zaczęłam tańczyć z Tomkiem i się pocałowaliśmy, kątem oka, widziałam, że Kuba nie był zbytnio zadowolony... .
Po dyskotece, Tomek objął mnie i zaprowadził do pokoju.
- Bądźcie z Olą za pół godziny u nas w pokoju, okej? - po czym cmoknął mnie w usta, mrugnął i wyszedł.
Umyłyśmy się, przebrałyśmy się w piżamy i poszłyśmy do chłopaków. Jak codziennie, oglądaliśmy film. Ja i Tomek bardziej byliśmy zajęci sobą, no ale mniejsza. Film nie zdążył się jeszcze skończyć a Sebek i Ola już spali. Żeby im nie przeszkadzać, poszliśmy na górę, złączyliśmy łóżka i położyliśmy się. W pewnym momencie Tomek objął mnie w pasie, zaczął mnie całować po szyi. Tak jakoś wyszło, że leżeliśmy całując się. Czułam jak motylki latają mi w brzuchu i świat zaczyna wirować. Później rozmawialiśmy jeszcze przez chwilkę. W pewnym momencie wzięłam do ust łyk wody i wtedy Tomek zaczął mnie łaskotać, ja, że tego bardzo nie lubię, zaczęłam się szarpać i cała butelka wody wylądowała na mojej koszulce. Przeklnęłam i zaczęłam myśleć co zrobić, gdyż drugiej nie miałam. W tym samym czasie Tomek zdjął swoją koszulkę i dał mi ją. Dopiero wtedy zauważyłam jakie ma cudowne ciało.
-Nie będzie ci zimno? - zapytałam.
-Nie... przecież mnie ogrzejesz- odpowiedział i wtem na jego twarzy pojawił się jakże dobrze mi już znany, jego zawadiacki uśmiech.
Że nie chciało mi się iść do łazienki poprosiłam Tomka, żeby się obrócił. Zrobił jak prosiłam, ale w momencie gdy miałam obezwładnione ręce zaczął mnie gilgotać (znowu). Padłam na łóżko, śmiejąc się... nie zauważyłam, że moja koszulka jak na złość nie osunęła się na dół. Gdy przestał, popatrzył na mnie, pocałował, przyciągnął do siebie i przytulił, chciałam opuścić bluzkę ale chwycił moją rękę, położył na swojej klatce piersiowej i w takiej oto dziwnej pozycji zapadliśmy w sen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz