Jednego wieczoru siadła do biurka, wzięła kartkę i długopis i napisała:
"Nie zniosę tego dłużej, jestem brzydka, głupia i przede wszystkim GRUBA. Przepraszam, ale nie wytrzymam dłużej. Nie będę pisała, że Was kocham. Bo w zasadzie tak nie jest. Nigdy nie okazywaliście mi zainteresowania, najważniejsze było pianino, to był sposób na pozbycie się mnie? W takim razie świetnie się to Wam udało. Ale tu nie o to chodzi. I tak nie przejmiecie się, że mnie już nie ma. Żegnajcie."
Odłożyła kartkę, do ręki, która pokryta była łzami wycieranymi z twarzy wzięła jej przyjaciółkę, nalała wody do wanny, zanurzyła nogi, później siadła w wodzie a jej biała sukienka stała się ciężka. Przyłożyła ostrze do wewnętrznej strony nadgarstka... i już jej nie było, odeszła. W wannie zastała ją matka, nieżywą, czerwoną od krwi. W końcu zrozumiała co robiła źle, czemu nie zauważyła co dzieje się z jej córką, to wszystko nie musiałoby się wydarzyć gdyby poświęciła jej choć trochę czasu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz