Z pamiętnika Wiktorii.
17.02.2012
Idąc nad ranem do łazienki, zobaczyłam, że na podłodze leży koperta. Na jej wierzchu pisało "Do Wiktorii", otworzyłam i zaczęłam go czytać.
" Wiktorio,
piszę do Ciebie ten list, żeby podziękować Ci za to kim dla mnie byłaś. Być może nie okazywałaś mi sympatii, ale wiem co do mnie czułaś i czujesz. Myślę, że nasze spotkanie to nie był przypadek, Bóg zesłał mi Ciebie dla wiary. Chciałem Cię przeprosić, że nie powiedziałem Ci tego wprost, ale to by bardziej bolało. To co Ci wczoraj powiedziałem było prawdą. Kocham Cię i bez względu na wszystko będę czekał, kiedy ty będziesz czytała ten list, mnie już nie będzie, wczoraj po naszej rozmowie wróciłem do domu, by pożegnać się z rodziną. To była moja ostatnia noc. Przegrałem. Przegrałem z rakiem. Dziękuję Ci za wszystko, za to, że być może ofiarowałaś mi kawałek swojego serca,
Pamiętaj. Kocham Cię i wierzę, że nasze dusze się spotkają.
-Kuba"
Nie mogłam uwierzyć w to co przeczytałam, zaczęłam płakać, kopałam i waliłam rękoma o drzwi i ścianę, słysząc to Tomek się obudził, zbiegł na dół i chwycił mnie w ramiona. Próbował mnie uspokoić, ale nie udawało mu się, byłam zbyt rozbita, moje łzy spływały po twarzy, szyi, spływały na dekolt, z każdą łzą czułam dotyk Kuby i pogrążałam się jeszcze bardziej. W końcu ucichłam, w tym czasie Tomek przeczytał list, który rzuciłam na podłogę. Dowiedział się jak było. Mimo tego cały czas mnie pocieszał i przytulał, po prostu był przy mnie. I tak pozostało. Następnego dnia wszyscy byli zdołowani. Mało co się odzywali. Tomek wrócił ze mną do domu, gdzie kilka dni później odbył się pogrzeb Kuby, kiedy już mięli zamykać trumnę, pożegnałam się z nim po raz ostatni, do ręki włożyłam my kawałek kartki, na którym pisało "Kochałam Cię i kocham nadal, kiedyś się spotkamy, ale do tego czasu, bądźmy szczęśliwi." Pocałowałam go w policzek i chwilę później leżał już w grobie, pod ziemią, był gdzieś daleko, ale ja czułam jego obecność i nadal ją czuję. Byłam z Tomkiem i jestem nadal, a Kuba nas chroni. Ja mam swoją miłość i wierzę, że on także ją znajdzie albo już znalazł. A kiedy przyjdzie czas, znowu się spotkamy.
***
Może zastanawiacie się gdzie jest list, czy go zatrzymałam... Mam go, mam go cały czas. W sercu i w myśli. A te wszystkie słowa spisane na kartce, pozostaną, tam gdzie były. W ostatnich minutach przed wyjazdem włożyłam ją w szparę w podłodze, pod dywanem, w szparę w kształcie serca. Może kiedyś ty go znajdziesz...
***
Dziękuję tym, którzy czytali moje opowiadanie, mam nadzieję, że się podobało i będziecie czytać następne. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz